Czy podróż do Japonii jest bezpieczna?

Czy podróż do Japonii jest bezpieczna?

Z pewnością wielu z Was planujących podróż do Japonii w tym roku, zadaje sobie pytanie: Czy podróż do Japonii jest bezpieczna? I jak to jest z tym koronawirsuem?

Mając wiadomości z drugiej ręki tj. przebywając regularnie w Azji, w tym w Chinach i Japonii, niestety nie potrafię odpowiedzieć w 100% jednoznacznie na postawione pytanie.
Nieraz im więcej się czyta, ogląda wiadomości etc., tym mniej się wie, tym bardziej jest się w gąszczu informacji zagubionym.

Wirus sprawia wrażenie trudnego do opanowania, ponad 70 tysięcy zarażonych/zakażonych (nieoficjalnie wielokroć więcej), tysiące zmarłych… I drastyczne, wręcz niehumanitarne metody jakie wprowadziły Chiny walcząc z epidemią jak: blokady miast czy zakaz opuszczania mieszkań.
Miliony cierpią, choć w obliczu możliwych i realnych katastrofalnych skutków w przypadku rozszerzenia epidemii na całe Chiny i Azję, zdecydowane choć kontrowersyjne działania są konieczne. Można za wiele krytykować Chiny, należą im się bez wątpienia także słowa uznania.

Od kilku dni spada ilość zachorowań w Wuhan i to daje nadzieję. Komunistyczna Partia Chin obiecuje, że do kwietnia zrobi z wirusem “porządek” i to może się udać. Tu musimy mocno trzymać kciuki.
Wynalezienie leku i szczepionki jest ważne, choć dla świata ważniejsze jest opanowanie rozprzestrzeniania się koronawirusa.

W tej chwili podróż do Singapuru, Tokio, Bangkoku, Seulu czy Hongkongu jest względnie bezpieczna. Należy nosić na ulicy i w środkach transportu maseczki, często myć i dezynfekować ręce. W miarę możliwości unikać tłumów i spożywania posiłków w dużych grupach znajomych.
Lecąc samolotem musimy mieć założoną maseczkę aż do startu samolotu i założyć ją ponownie po wylądowaniu, gdy samolot wyłączy silniki i wentylację/klimatyzację. Dobrze jest także zająć miejsce przy oknie.
Prawdopodobieństwo zakażenia wirusem jest bliskie zeru.

Oczywiście wszystko może się zmienić w najbliższych tygodniach niestety na gorsze, choć osobiście wierzę, że uda się Chińczykom epidemię zatrzymać. Właściwie nie ma innego wyjście, innej możliwości.

A jeśli jeszcze nie kupiliśmy biletu, wstrzymajmy się z zakupem do kwietnia, może maja.

I jeszcze jedno, dochodzą mnie słuchy, że w Europie, także w USA czy Australii, ludzie z nieufnością podchodzą nie tylko Chińczyków ale i ogólnie Azjatów, obawiając się zarażenia koronawirirusem.
Większość połączeń lotniczych z Chinami jest od kilku tygodni zawieszonych. Kto miał zachorować to już zachorował i jest w szpitalu. Strach w Polsce przed Azjatami jest w związku
z tym całkowicie nieuzasadniony, wręcz irracjonalny.
Choć każdy z nas ma wybór. Czy w obliczu względnie niewielkiego zagrożenia (a w Polsce właściwie ono teraz nie istnieje) pozostaniemy otwarci i tolerancyjni, czy damy się opętać demonom?

Błażej

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *