BlogPolecamy

Smak pho

Fragment wywiad portalu Onet.pl z reżyserem Mariko Bobrik, przez krótką chwilę także lektorem języka japońskiego w Fundacji Sakura. Film Mariko Bobrik “Smak Pho” trafi wkrótce na ekrany polskich kin.

— Przeżywam, kiedy przez moją inność nie traktuje się mnie jako człowieka, odrębną jednostkę. Ludzie często mają w głowie, że nie jestem tylko Mariko, ale że pochodzę z Japonii. Niektórzy nie mogą tej informacji wyrzucić z głowy — mówi Mariko Bobrik, reżyserka filmu “Smak pho”, który od 3 lipca można oglądać w kinach.

Jej pełnometrażowy debiut to prawdziwy kulturowy tygiel — japońska reżyserka wykształcona w Łodzi, wietnamscy aktorzy, a wszystko nakręcone w samym sercu Warszawy. W rozmowie z Onetem opowiada, dlaczego wybrała Polskę, czym kierowała się, kręcąc swój debiutancki film oraz czy doświadczyła rasistowskich incydentów w naszym kraju.
Premiera “Smaku pho” musiała zostać przesunięta ze względu na czasowe zamknięcie kin. Historia rozgrywa się w środowisku warszawskich Wietnamczyków — to jeden z bardzo nielicznych filmów, pokazujących realne, codzienne życie społeczności wpisanej w polskie społeczeństwo od dekad.

Dziesięcioletnia Maja ukrywa przed kolegami z klasy tradycyjne drugie śniadanie, które co rano przygotowuje jej tata —wietnamski kucharz, specjalista od zupy pho, starający się znaleźć własną drogę w gnającej do przodu warszawskiej rzeczywistości. Kiedy jego wieloletni szef wróci do rodzinnego kraju, bohater będzie musiał się zmierzyć z wymaganiami nowego właściciela restauracji — opanowanie kolejnych umiejętności kulinarnych to jednak znacznie mniejsze wyzwanie niż samodzielne wychowywanie córki.

“Smak pho” to słodko-gorzka opowieść o tęsknocie, wyobcowaniu i tożsamości, a także rozczulający portret rodzinnych relacji i pokoleniowych różnic. Czy to również lekcja tolerancji, która daje nadzieję na to, że można żyć obok siebie mimo wyraźnych różnic? O tym rozmawiamy z wykształconą w łódzkiej filmówce japońską reżyserką Mariko Bobrik.

Dominik Jedliński: Jak długo mieszka pani w Polsce?

Mariko Bobrik*: Będzie już 18 lat.

Co panią tutaj sprowadziło?

Przyjechałam na studia w łódzkiej Szkole Filmowej. Dowiedziałam się o niej jeszcze w latach 90., gdy mieszkałam w Japonii.

Dlaczego akurat łódzka filmówka?

To bardzo znana szkoła. Uczy się w niej wielu studentów zza granicy. Początkowo na moim roku na dwanaście osób pięć było spoza Polski. To nie jest bardzo dziwna decyzja, żeby skierować tam swoje kroki, jeśli myśli się o pracy w branży filmowej.

Pierwsze wrażenie po przyjeździe do Polski?

Traktowałam to jako przygodę. Przyjechałam tutaj z Anglii. Wydawało mi się, że wiem sporo o Europie. Byłam pod ogromnym wrażeniem, jak bardzo Polska wygląda inaczej, niż wszystko, co poznałam wcześniej.

Mieszkając za granicą, byłam przyzwyczajona do tego, że w sklepie pracownicy są na ogół uprzejmi, ponieważ dzięki klientom zarabiają. W Polsce, do której przyjechałam, było inaczej. Na początku byłam trochę zdziwiona, ale szybko zrozumiałam, że jest to równie uprzejme podejście – przecież nie trzeba na siłę uśmiechać się do klienta. Podobało mi się to, że pieniądze nie definiują zachowań ludzi.

Zwiedziła pani trochę świata — mieszkała w Anglii, Francji, USA. A jednak osiedliła się w Polsce. Dlaczego?

Po studiach mieszkałam w Nowym Jorku, ale w Polsce miałam chłopaka, który jest teraz moim mężem. Dlatego wróciłam. W Paryżu byłam dzięki stypendium, w ramach którego przygotowywałam się do nakręcenia filmu “Smak pho”.

Cały wywiad z Mariko znajdziecie na stronach onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *